Czy warto wstawać wcześniej? I jak to zrobić (na boga!)? 0

Może myślisz sobie – nawet nie zacznę czytać, ja nie jestem rannym ptaszkiem, o nie! I nigdy nie będę, to nie dla mnie. No cóż, ja też nie, w pewnym momencie w życiu dochodzi się jednak do wniosku, że doba (niespodzianka!) ma tylko 24h. Nie możesz jej magicznie wydłużyć, ale możesz spróbować uszczknąć z niej nieco więcej… wstając wcześniej.

Po drugie, jeśli należysz do tych osób które przestawiają godzinę drzemki aż do godziny-w-której-absolutnie-muszę-wstać-bo-spóźnię-się-do-pracy, to będzie dla Ciebie miłym zaskoczeniem jak podnosi się komfort poranka, kiedy mamy te swobodne piętnaście, trzydzieści minut więcej. Sprawdziłam. Nawet jeśli nie oznacza to, że od samego rana podbijamy świat, a na przykład wyłącznie to, że w spokoju pijemy kawę bez patrzenia na zegarek- to naprawdę przyjemne. I właśnie dlatego droga #smulagirl, poniżej kilka rad i pomysłów, które pomogą nam wstawać wcześniej i załatwiać sprawy lepiej!

1. Na początku to jednak nie jest przyjemne. Choćby było tu napisanie nie wiem co – na początku zmian (czy nie każdych?) na usta cisną się wyrazy, których tutaj nie możemy napisać. I to jest okej! Zmierzenie się ze swoimi nawykami najczęściej wymaga dyscypliny i samozaparcia. Nie przejmuj się jeśli kilka razy dłoń przyklei Ci się do napisu „drzemka” i w efekcie nie wstaniesz wcześniej.

2. Małymi krokami do celu. Nie szarżuj i jeśli codziennie wstajesz o 6:00, nie nastawiaj budzika godzinę wcześniej. Zacznij od pięciu minut mniej snu w pierwszym tygodniu, następnie wydłuż ten czas do dziesięciu minut kolejnego tygodnia i tak dalej. I nie ulegaj pokusie, bo choć wieczorem wydaje Ci się że „przecież wstanę, spokojnie” to jednak Twój poranny mózg, no cóż, nie pamięta co myślał o tym poprzedniego dnia. Masz dużo większe szanse na powodzenie misji zaczynając od niewielkich, ale systematycznych zmian.

3. Koguta nie ma, ale może dziwny budzik? Zmiana nie musi być skomplikowana- wystarczy na przykład wynieść telefon przed zaśnięciem do innego pomieszczenia niż sypialnia (ma to także tą zaletę, że nie patrzysz w niego zamiast spać). Powoduje to, że żeby wyłączyć alarm, po prostu musisz wstać. U mnie to wystarczyło. (Zazwyczaj) nie wracam już do łóżka. Jeśli to jednak za mało technika przychodzi nam z pomocą. Może skusicie się na przykład na budzik latający? A może na taki który ucieka? Ambitne, bo chcąc nie chcąc zaczynamy dzień od fitnessu - dwie korzyści w jednym!

4. Lanie wody nie jest takie złe. Wydawać by się mogło, że woda ze snem nie ma zupełnie nic wspólnego. (No chyba, że sposobem na wstawanie jest oblanie kogoś kubłem zimnej wody.) A jednak! Jeśli przyzwyczaimy się do tego, że zaraz po obudzeniu pijemy wodę (a to dobre również dla naszej cery i systemu trawiennego), to organizm dużo łatwiej wyrywa się z letargu. Spróbujcie, a wkrótce same będziecie się dziwić jak mogłyście zasypiać bez wody obok łóżka.

Macie swoje sposoby na wstawanie? Takie dzięki którym nie musicie ubierać się, czesać i myć zębów jednocześnie? Podzielcie się i bądźmy produktywne razem!

Komentarze do wpisu (0)

Nasz newsletter to świat rzeczy pięknych. Dowiesz się także jako pierwsza o najlepszych zniżkach:
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl